kwiat dwóch puszcz
Rozdział 8 Edukacja u guwernantki

się o kilka kroków dalej w głębokim dole i beczał, jakby go obdzierano żywcem ze skóry. Oprzytomniawszy, Michałek poderwał się z zarośli i jak najszybciej wdrapał się na najbliższe drzewo. Nim jednak osiągnął jego wierzchołek, przy szamoczącym się w dole zwierzęciu stał już baraniarz Wojtuś Tomala i — jak przedtem — śmiał się do rozpuku, teraz, drapiąc się po kudłatej czuprynie, sklinał na czym świat stoi.
- Żeby cię wszyscy diabli porwali, abyś nie dojechoł, tak
wpakować bydle, że go ni powrozem ni rydlem, i ulotnić się jak
zła dusa, oj cekoj ty cekoj! Cosik słyse, kiejby nademną się ruso...
nie, tak jeno mi siÄ™ zdaje, muse do bydlencia, bo zmory dostaje.
Jak się do niego wzbyć, jakom postompić drogom, cy tys cion-
gnonć tu dzie łeb, cy tys tu dzie ogon?! Już wiem! Psecie mom
u portek rzemycek, bo choć to bydle głupie, nie będzie wiecnie
siedzić w tej zielonej ciupie.
Mówiąc to, Wojtuś zdjął z siebie pas, rozchylił zarośla, założył zwierzęciu pas na szyję, a następnie począł ciągnąć i szamotać:
- Widzis, niezgrabo, tamten sobie umknÄ…Å‚, ty zaÅ› siedzis jak
grzysna dusza na pokucie, i dzies ta jucha mogła się ulotnić, sko¬
ro wos miołem na oku.
Naraz Wojtek coś się zastanowił, poskrobał się po swojej czuprynie
i jak się nie zasadzi, jak nie pociągnie ku sobie, wtem trach!, jego obie nogi znalazły się tam gdzie barania głowa. Michałek, siedząc na drzewie, dusi w sobie śmiech i myśli od jakiego by zacząć słowa, baraniarz tymczasem zaczyna od nowa. Ciągnie i nic, ciągnie i nic,
w końcu rozwścieczony do ostateczności ciągnie ile tylko sił w mięśniach, widać było jak barana biorą złości, gdyż zaparłszy się ciągnie w stronę drugą. Wtem trach! i znów nasz baraniarz dał nura w zarośla, zaś w koronie drzewa rozległ się głos:
-WojtuÅ›...
- Cekoj, cekoj ty, jeno cie dorwie, to będzies się śmioł do
rozpuku! — mówiąc to, Wojtuś, zamiast ratować zwierzę, podbiegł

89