kwiat dwóch puszcz
Rozdział 8 Edukacja u guwernantki

W tym momencie jeden z krążących bocianów dziwnie się zachwiał i bezwładnie runął ku ziemi, prawie równocześnie rozległ się strzał: jeden, drugi, trzeci.
- Co to?! - zapytała z podnieceniem w głosie mała hrabianka.
- Co by, Niemcy nie dajÄ… spokoju nawet naszym ptakom!
- rzekł z oburzeniem w głosie Michałek.
Rzeczywiście z krzaków wyszło dwóch niemieckich żołnierzy, skierowali się w miejsce upadku ptaka, odszukali go w trawie, zabrali go i udali się jakby nigdy nic w stronę miasta. Dzieci, widząc ową scenę, spojrzały na siebie speszone, a z ich min było widać, że na dzisiaj mają dosyć wrażeń — zdjęte żalem uniosły do góry głowy i patrzyły pilnie za pozostałym na niebie ptakiem, który nie dokończywszy rozpoczętego koła, udał się samotnie w kierunku słońca.
- Lubisz ty Niemców? — zapytał mimo woli Mariolki Mi¬
chałek.
-Jestem na nich oburzona za to, że zabili bociana, i za to, że zabrali tatusiowi na Turzej Głowie prawie cały łan pola.
- A co oni tam będą robili? — zapytał Michałek.
- Nie wiem... — odpowiedziała mała hrabianka.
Nie uzyskawszy zadowalającej odpowiedzi, Michałek postanowił zbadać tę sprawę we własnym zakresie. Teraz zaś urwał kilka listków z krzewu kaliny, rozłożył na dłoni i strzelił.
- Niszczysz przyrodę! — rzekła zgorszona Mariolka.
Michałek popatrzył wymownie na przyjaciółkę, roześmiał
się i rzekł:
- A jak koszą łąki i ścinają miliony pięknych kwiatów, to co?
- To koszą ku pożytkowi i robią z tego siano, a ty niszczysz
przyrodę bezmyślnie, dla własnej przyjemności.
- Nie dla własnej, ale i dla twojej — rzekł złośliwie Michałek.
- Nie znoszę hałasu i bardzo dziękuję za taką przyjemność
- odpowiedziała oburzona mała hrabianka.

87