— Mechanikiem — odpowiedział z wielką namiętnością w gło¬
sie Michałek.
— Mój chłopcze — mechanik może być różny, a wiąże się to
z tym, jakie uzyskasz w danym kierunku wykształcenie, dlatego
też wymienię ci zawód ten następująco: pierwsze, mechanik
monter — po szkole zawodowej; drugie, mechanik technik - po
szkole technicznej; trzecie, mechanik inżynier — po politechnice;
czwarte, mechanik doktor — po uzyskaniu doktoratu.
W tym miejscu Michałek zachichotał.
— Z czego ty się śmiejesz? — zapytała guwernantka.
— Bo, bo doktor to do leczenia ludzi, a nie... — rzekł Micha¬
łek.
— Mylisz się, mój przyjacielu, otóż powiem ci, że w każdej
dziedzinie nauki są doktorzy. Są to ludzie bardzo wysoko wy¬
kształceni, a ich horyzont wiedzy jest prawie doskonały w tej
dziedzinie w jakiej uzyskali doktorat. Z tych to właśnie dokto¬
rów rządy państw mianują profesorów na wyższych uczelniach.
— A pani to nauczyciel czy doktor? - zapytał nieco speszony
Michałek.
— Jeżeli chodzi o mnie, to ja ukończyłam wyższe studia pe¬
dagogiczne i mam prawo nauki w szkołach licealnych, a ponie¬
waż tak się złożyło, że dostałam posadę u hrabiego Koronow-
skiego, uczę więc małą hrabiankę. Jak będziesz starszy, to być
może, jeszcze do tego tematu powrócimy i opowiem ci coś wię¬
cej, a teraz jesteś już wolny.
Nauka u pani guwernantki nawet nie jest taka zła — pomyślał Michałek, kiedy był już daleko poza jej oficyną. A że guwernantka od czasu do czasu częstowała go łakociami i coś nowego wniosła do jego młodego, chłonnego umysłu, wielce przywiązała do siebie nieboraka.
Niezależnie od tego Michałek, uczęszczając na lekcje, bardzo często spotykał małą hrabiankę, która jakby umyślnie przychodziła wówczas, gdy on kończył lekcje; chociaż właściwie smarkula
82