- Nawet abecadło umiesz względnie, a teraz sprawdzimy,
jak masz opanowaną gramatykę — rzekła guwernantka i od razu
przystąpiła do pytań.
Zaatakowany znienacka Michałek poruszył się, jakby siedział na węglach, jęknął kilka odpowiedzi i niestety zaciął się jak stary zamek.
- Nie denerwuj się mój chłopcze i traktuj naszą naukę tak
jakbyś dyskutował na ten temat z kolegą, czy koleżanką — rzekła
pocieszającym głosem guwernantka.
Ładna mi koleżanka — pomyślał Michałek i aż się sam do siebie roześmiał.
- Powiedziałam coś śmiesznego? — zapytała guwernantka.
- Nie, ja tylko tak sobie... — odpowiedział Michałek.
- Wobec tego przechodzimy do dalszych pytań — rzekła gu¬
wernantka.
Wkrótce okazało się, że w gramatyce mały student był zupełną nogą,
z tego właśnie powodu guwernantka przystąpiła do szczegółowego nauczania: rzeczowników, przymiotników itd., Michałek zaś planował
w tym czasie, jakby podkuć swoje drewniane saneczki i jak wymknąć się na wieczorną ślizgawkę przy blasku księżyca.
- O czym to żeśmy teraz mówili? — padło znienacka pyta¬
nie.
- O san..., ten tego, no... — jęknął zaskoczony Michałek.
- Wcale nie słuchasz, wobec tego jesteś już wolny — rzekła
chłodnym głosem guwernantka.
- Jestem już wolny? — zapytał w zatrwożeniu chłopiec.
- Tak, jesteś już wolny — odrzekła stanowczo guwernantka.
- To, to już nigdy do pani nie przyjdę?
- Przyjdziesz!
- To ja już sobie idę — rzekł Michałek.
- Zaczekaj, zanim odejdziesz, powiedz mi, kim chciałbyś
zostać?
81