kwiat dwóch puszcz
Rozdział 8 Edukacja u guwernantki

— Mój drogi druhu, nie tracąc czasu, najpierw poświęcimy
jedną godzinę na rachunki, drugą zaś na język polski, dobrze?
— Dobrze... — odpowiedział Michałek.
— Wybacz, że najpierw sprawdzę twoje wiadomości od ta¬
bliczki mnożenia - rzekła guwernantka.
Zawsze od najgorszego?! — sarknął w duchu Michałek i po chwili, odpowiadając na pytania guwernantki, rozpoczął swoje wielkie męki.
A zaczęło się tak niewinnie: od „dwa razy dwa".
Że dobrze mu nie poszło, stwierdził to sam, dlatego też pogodził się z losem, gdy w zamian za nieporadne odpowiedzi otrzymał na zadanie dokładnie przerobić tabliczkę mnożenia do dwudziestu pięciu, i to tak, żeby ani na jednym pytaniu się nie zająknąć.
Przyjdzie chyba z nad książki nosa nie wyciągnąć, ale niech tam, zobaczę co będzie z polskim — pomyślał Michałek i czekał niecierpliwie na rozpoczęcie nowej lekcji.
Guwernantka podeszła tymczasem do okna, a następnie poczęła przechadzać się po pokoju, intensywnie myśląc. W końcu podeszła do Michałka i zapytała?
— Odpocząłeś?
— Tak — jęknął chłopiec.
— Wobec tego zaczynamy lekcję polskiego, naszego języka
ojczystego — rzekła, takim tonem, jakby przedmiot ten był jakąś
wielką sprawą państwową.
— Abecadło znasz? — dodała.
— Phi! — zaśmiał się Michałek.
— Stwierdzam, że jesteś bardzo pewny siebie — rzekła nieco
oburzona guwernantka.
— Ja przepraszam, ja... ja nie chciałem... — jęknął chłopiec.
— Wierzę, ale na przyszłość musisz być nieco grzeczniejszy
— rzekła pojednawczym tonem młoda pani.
Michałek, chcąc zatuszować swój nietakt, nie zwlekając, zaczął deklamować abecadło, które wyszło mu bardzo dobrze, lepiej aniżeli sam się tego spodziewał.

80