kwiat dwóch puszcz
Rozdział 8 Edukacja u guwernantki

-Jesteś chyba zziębnięty?
- TrochÄ™.
- Mimo wszystko, zanim zaczniemy naukÄ™, najpierw podam
ci ciepłą herbatę, dobrze? — rzekła czułym głosem guwernantka.
-Jak pani woli — odrzekł Michałek.
Mówiąc to, guwernantka nalała do szklanki herbaty, na talerzyku położyła kilka ciastek, podała je chłopcu i z lubością pogłaskała go swą alabastrową ręką po białej jak kądziel czuprynie. Michałek zaś, spożywszy podany przez nową panią posiłek, pomyślał: jakby lekcje miały się odbywać tak zawsze, to chodziłbym do tej pani na nauki nawet codziennie.
- Posiliłeś się? — w pewnej chwili zwróciła się do Michałka
guwernantka.
- Tak — odpowiedział chłopak.
- Wobec tego zaczynamy — rzekła, a następnie podeszła do
ściany i odsunęła z niej zasłonę.
- Tablica! — jęknął Michałek.
- Tablica — odpowiedziała, śmiejąc się.
Istotnie, tablica podziałała na Michałka, tak jak czerwona płachta na młodego byczka i jakże chętnie uciekłby od tego przedmiotu hen, gdzie pieprz rośnie. Niestety, jego własna ambicja absolutnie na to nie pozwalała. Pozostał więc na swoim „posterunku", w duchu zaś pomyślał: niech się dzieje wola nieba, przyrzekłeś durniu, to i uczyć się trzeba. Guwernantka widocznie śledziła zachowanie się chłopca, gdyż na jej twarzy znów zabłysł lekki uśmiech, a tuż po tym rzekła:
- Pozwól, że najpierw obejrzę twoje zeszyty, abym mogła
się zorientować, od czego mam rozpocząć naukę.
Michałek, niewiele myśląc, rozpiął kalitkę, wyjął z niej zeszyty
i podał je do rąk guwernantki z taką miną, jakby za chwilę miały wypełznąć z nich potwory.
Guwernantka nie okazała jednak ani cienia zmian na swojej cudnej twarzy, oddając zaś zeszyty, rzekła:

79