kwiat dwóch puszcz
Rozdział 8 Edukacja u guwernantki

uśmiechali się. Guwernantka i Walenty rozmawiali ze sobą dłuższą chwilę, a gdy skończyli rozmowę, młoda pani zamieniła jeszcze kilka słów z Michałkiem i, pożegnawszy się, obie udały się w stronę pałacu.
— Anioł, nie kobieta — rzekł pół szeptem starzec.
— Co dziadku? — zapytał przez dziecinną ciekawość Michałek.
— Ee nic, ja tylko tak sobie powiedziałem... — odpowiedział
starzec.
— Szkoda dziadku, że nie ma skrzydeł — zaśmiał się chło¬
piec.
— No, no — rzekł strofującym tonem starzec i od tej chwili
poczęli obaj prowadzić rozmowę na inne tematy, aż do późnej
nocy.
Następnego dnia zgodnie z umową Michałek przycisnął kalitkę do boku
i zamaszystym krokiem udał się do mieszkania guwernantki na pierwszą lekcję. Przybywszy, zapukał, wszedł do środka i rzekł:
— Dzień dobry, jak pani kazała, to jestem.
— Dzień dobry, mój kawalerze, bardzo się cieszę — odpowie¬
działa guwernantka i serdecznie się uśmiechnęła.
— Jeżeli się przyrzeknie, to słowa trzeba dotrzymać, co nie?
— rzekł chłopiec głosem dobitnym i stanowczym.
— Stwierdzam, że mam do czynienia z wielce ambitnym dżen¬
telmenem — zaśmiała się guwernantka.
— Co to takie?
— Mężczyzna z dobrym i szlachetnym charakterem.
— Mężczyzna z dobrym i szlachetnym charakterem — po¬
wtórzył sam do siebie cichym głosem Michałek.
— Niestety, tylko taki w oczach kobiety się liczy — rzekła sta¬
nowczym głosem młoda pani.
Ciekawa nauka — pomyślał Michałek i czekał, co będzie dalej.
— Niemcy opuścili już szkołę? — zapytała guwernantka.
— Tak — odpowiedział Michałek.

78