kwiat dwóch puszcz
Rozdział 8 Edukacja u guwernantki

— A gdzie pan Walenty? — zapytała guwernantka.
— Chyba jeszcze w robocie, jak ja przyszedłem ze szkoły, to
jeszcze go nie było — rzekł Michałek.
— Jesteś u staruszka na stancji?
— Nie, proszę pani, ale od czasu do czasu zachodzę do dziadka
Walentego i tak sobie nieraz rozmawiamy.
— O czym tak rozmawiacie? — zapytała zaciekawiona guwer¬
nantka.
— O byle czem, proszę pani, o wojnie, o strachach, o du¬
chach, o lądach i morzach, o przeczytanych książkach, o czym
bądź.
— Jak widać, ciekawy z ciebie chłopiec — rzekła jakby lekko
zachwycona guwernantka.
E tam..., proszę usiąść, dziadek chyba wnet przyjdą - mówiąc to, Michałek ustawił stołki pod piecem, a sam usiadł na skraju łóżka.
— Chodzisz do szkoły — zapytała Michałka guwernantka, sa¬
dowiąc się na jednym ze stołków ustawionych przez chłopca.
— Chodzę — odpowiedział Michałek.
— Dobrze się uczysz?
— Nie najgorzej proszę pani.
— A może masz trudności...
— Niby z czem? — żachnął się.
— Niby z nauką, proszę pana — rzekła z uśmiechem na ustach
guwernantka.
— Hm... — Michałek jakby lekko się zatrwożył.
— Umówmy się, że będziesz przychodził do mnie we wtorki
i czwartki — zaproponowała Michałkowi guwernantka.
— Do szkoły to muszę chodzić i znosić ciemięgi, a do pani
to nie muszę. Przyjdę, ale pod takim warunkiem, że pani nie
będzie stawiać dwójek — odpowiedział stanowczo chłopiec.

76