- Tak jest panie feldfeber — zasalutował Kurt.
- Dajże mi wreszcie skończyć Kurt — rzekł feldfeber.
- Tak jest panie feldfeber — zasalutował Kurt.
- Powtarzam, w komórce jest dwóch małych polskich jeń¬
ców, trzeba im wygarbować skórę i puścić do domu, rozumiesz!
- rzekł feldfeber Singerman.
- Tak jest — rzekł Kurt i, nie zwlekając, poleciał biegiem po
pejcz, przyniósł go i wraz z Singermanem znaleźli się obok ko¬
mórki Dyrdy. Otworzyli drzwiczki, zajrzeli do środka, cofnęli się
o krok do tyłu, po czym otworzyli drzwiczki ponownie.
- Cóż to? - zapytał Singerman.
- Nic, po prostu pióra, fruwają pióra — rzekł Kurt.
- A gdzie więźniowie? — zapytał feldfeber Singerman.
- W beczkach! - wykrzyknÄ…Å‚ w podnieceniu Kurt.
-W beczkach mówisz?! — rzekł niedowierzając feldfeber.
- W beczkach - powtórzył Kurt.
- Cóż to tak zaglądacie, jak za przeproszeniem pies do jatki
- rozległ się głos za plecami niemieckich żołnierzy.
Kurt i Singerman obejrzeli się, a widząc przełożonego, zasalutowali
i bez słowa wskazali wnętrze komórki.
- Pięknie żeście pilnowali, kiedy po Polakach zostały wam
tylko pióra - zaśmiał się major Hammer.
Widząc lekceważący i zarazem ironiczny uśmiech szefa, Kurt poderwał się i ruszył w kierunku drzwiczek, dosłownie tak jakby mu kto przypiekł pięty.
- DokÄ…d?! - krzyknÄ…Å‚ major Hammer.
- Po... - tu niedokończył feldfeber.
- Czekaj! Będzie strach za strach! — rzekł z uśmiechem ma¬
jor Hammer, a mówiąc to, wyjął z kabury pistolet i wypalił parę
razy wprost w drzwi komórki, tak iż zdawało się, że owa budka
z tego huku rozleci się jak mydlana bańka. Niestety, budka tylko
zadrżała, ale za to z wnętrza wyfrunęły pióra niczym mgławica,
wśród nich zaś jak zjawy ukazało się dwóch nagusów.
73