kwiat dwóch puszcz
Rozdział 7 Śmierć Bolka

- Szukajmy - odpowiedział Michałek.
- O! Coś jest! Beczka! - wyrzekł pierwszy Michałek, po czym
odchylił przykrycie i włożył rękę w coś miękkiego, tak aż ze stra¬
chu podskoczył do góry.
Chyba pióra... - pomyślał i włożył rękę ponownie do beczki.
- Ja też namacałem beczkę - rzekł Gustek.
- To sprawdź co tam jest, tylko ostrożnie — odpowiedział
Michałek.
- Pióra - wyszeptał Gustek.
- Dużo? - zapytał Michałek.
- Pełna beczka - odpowiedział Gustek.
- Najpierw jednak sprawdźmy, czy w komórce nie ma ja¬
kiejś dziury do ucieczki — rzekł Michałek i wziął się do obmacy¬
wania ścian.
Teraz mali jeńcy zaczęli penetrację pomieszczenia, bardzo skrupulatnie obmacywali każdy skrawek ścian, podłogi i powały, lecz niestety...
- Zamknęli nas jak kanarków w klatce — rzekł z rezygnacją
w głosie Gustek.
- Tylko brak nam ochoty do śpiewu — odparł Michałek.
- Co robić? — zapytał Gustek.
- Spać, jak nie chce ci się śpiewać — odrzekł Michałek.
- Gdzie? - zapytał Gustek.
-Jak to gdzie?! W beczce z piórami — rzekł Michałek.
- Czyś ty głupi! — zaśmiał się Gustek.
- Zobaczysz, jakie urządzę sobie spanie — rzekł Michałek
i, mówiąc, to zdjął z siebie przemokniętą odzież, powiesił ją na
jakimś kołku, a sam, jak go matula urodziła, wskoczył do środka.
- Mówię ci, jak tu dobrze, jak ciepło, spróbuj — rzekł Michałek.
Gustek, nie dając się długo namawiać, zdjął z siebie ubranie, wszedł do swojej beczki, pochwalił pomysł przyjaciela i po niedługim czasie zasnął.

71