kwiat dwóch puszcz
Rozdział 7 Śmierć Bolka

Teraz pytaniom i odpowiedziom nie było końca i tak się zaczął nowy rozdział życia rodziny Zaściańskich w niemieckiej niewoli.
Michałek na razie, zamiast chodzić do szkoły, pomagał Wujowi
w gospodarstwie bądź też chodził do dworu rwać owoce. Dzisiaj właśnie dzień był ładny i słoneczny, a że Michałek pragnął wykorzystać go pomyślnie, namówił Gustka i Bolka do rwania owoców i skoro świt pobiegli do hrabskiego ogrodu. Wybrali od dozorcy Walentego kosze, wspięli się na jabłoń i poczęli rwać piękne jabłka, aby zaś umilić sobie życie, pogwizdywali przeróżne melodie, niczym słowiki.
Było już późnym rankiem, gdy nagle spod jabłoni doleciał Michałka miły dziewczęcy głos:
- Grzybiarz?! — pani guwernantko, Grzybiarz!
Michałek obejrzał się, ujrzał młode panie i rwał dalej owoce bez słowa.
- Jak, chłopcze, przetrwałeś wojnę? — zapytała, wznosząc
głowę do góry guwernantka.
- Dla mnie wojna jeszcze nie skończona, bo wróg jest
w ojczyźnie - palnął bez namysłu Michałek.
- Mówisz, że jeszcze nie podpisałeś kapitulacji? — rzekła
rozweselona guwernantka.
- Nie - odpowiedział Michałek.
- Do szkoły chodzisz? — zapytała.
- W szkole jeszcze nie uczą, zajęta przez niemieckie wojska
- odpowiedział Michałek.
Na tym cała rozmowa między nimi się skończyła, guwernantka poszła dalej, Michałek zaś pozostał na swej gałęzi i rwał owoce z wielką ochotą. Jabłka rwano aż do wieczora, a kiedy praca była skończona, najemnicy otrzymali od ogrodnika wynagrodzenie i na drogę po kilka owoców. Zabrawszy je do specjalnie uszytych na ten cel woreczków, Gustek, Michałek i Bolek

67