kwiat dwóch puszcz
Rozdział 6 Wojna

Niestety, wszelkie próby zbliżenia się do samej suszarni były wprost nieosiągalne i z tym chłopiec powrócił do leśnika i rzekł:
— Nie można!
— Trudno, jak nie można, to nie można — rzekł z rezygnacją
w głosie leśnik.
W tejże chwili na dziedziniec leśnictwa wjechała mała kolumna samochodów osobowych, a tuż za nimi przyjechało kilka samochodów ciężarowych. Z samochodów osobowych wysiadło kilkunastu oficerów i weszli do leśniczówki, z samochodów ciężarowych zaś powychodzili zwykli żołnierze i, prostując zbolałe kości, porozłazili się po całym podwórku niczym ćmy.
— Zostajesz tutaj, czy idziesz razem z nami? — odezwał się
do Michałka Bolek.
— Zostaję — odpowiedział stanowczo Michałek.
— No to my idziemy - rzekł Gustek i wraz z Bolkiem udali
siÄ™ w stronÄ™ wioski.
Michałek pozostał sam z niespełnionym rozkazem i teraz jakby czuł się odpowiedzialnym za losy polskich żołnierzy uwięzionych w suszarni, do tego stopnia, że nie mógł sobie znaleźć miejsca. W napięciu tym poczekał do zmroku, a kiedy ten nastał, podszedł ponownie zagajnikiem do dębów, przykucnął za pniem i teraz tylko czekał, aby wartownik udał się do przeciwległej strony budynku. Kiedy zaś Niemiec, idąc zniknął za węglem, Michał poderwał się, wrzucił karteczkę przez szparę do wnętrza suszarni, stuknął w ścianę i co tchu w piersi wrócił do dębów, ukrył się w zaroślach i czekał.
Czas umykał, minęła chyba godzina, minęła druga i nic... Nagle w otworze drzwiczek na strychu suszarni pojawiła się jakaś postać, zeszła ona po ścianie na ziemię i przytuliła się tuż przy węgłach. Przeciwległą zaś stroną budynku szedł niemiecki wartownik, a kiedy zbliżał się on do narożnika, przy którym stała owa postać, Michałkowi zrobiło się ciepło i z wrażenia przymrużył oczy.

64