kwiat dwóch puszcz
Rozdział 6 Wojna

-Przeżyłem ja już jedną wojnę i byłem na niej — doznało się poniewierki, oj doznało, prawie na wszystkich frontach: na wschodzie, we Włochach, w Serbii, Czarnogórze. To nic dobrego, ta wojna. Wczoraj byli u mnie uciekinierzy z Krakowa, to mówili, że Niemcy już niedaleko, tylko co ich nie widać. Ale my sobie gadu gadu, a czas leci, przeto wleźcie na drzewo i urwijcie owoców, tylko ostrożnie, ja tymczasem nawarzę lipowej herbaty
- rzekł starzec i poczłapał w kierunku chaty.
Malcy natomiast weszli na jabłonie, narwali dorodnych owoców
i siedząc, poczęli spożywać je z wielkim apetytem, albowiem po dość długiej wędrówce byli wielce głodni.
Ledwie niektórzy zdążyli ugryźć pierwszy kąsek, wtem do zagrody weszła młoda kobieta z dwojgiem małych dzieci i ze łzami w oczach poprosiła o przyjęcie na kwaterę.
— Dokąd to paniusia tak wędruje? — zapytał przybyłej staru¬
szek Dziura, wychyliwszy siÄ™ z okna.
— Bo ja wiem...? — odpowiedziała niewiasta.
— Przeklęta wojna! — sarknął starzec.
— Przeklęta... — powtórzyła niewiasta i westchnęła.
— Musi tak pani sama z tymi dziatowinami? — zagadnął sta¬
rzec.
— Cóż mam robić proszę pana, jak mąż poszedł na wojnę
i niewiadomo gdzie się poniewiera, a ja, jak pan widzi, męczę się
aż z Częstochowy - odpowiedziała niewiasta, po czym przytuli¬
ła do siebie swoje pociechy niczym pisklęta i zapłakała.
Staruszek Dziura, widząc płaczącą, sam błysnął wilgotnymi od łez oczyma, zrobił miejsce przy stole, nieco później nalał do kubków lipowej herbaty, tuż obok nich położył kroki razowego chleba i rzekł:
— Czem chata bogata, tem rada — proszę do stołu.
— Czy mogłabym poprosić trochę wody, aby się obmyć
- zwróciła się uciekinierka z prośbą do starca.
-A jakże, już lecę — odrzekł starzec Dziura i zamierzał wstać.

51