kwiat dwóch puszcz
Rozdział 6 Wojna

Zaściańska i Weronka po ulokowaniu się w nowej kwaterze udały się na spoczynek, Michałek natomiast poszedł zwiedzać obozowisko, które zaczynało się przy leśniczówce, a kończyło na stoku lasu przylegającego do bezkresnych bagiennych łąk.
W samej leśniczówce rozlokował się hrabia Koronowski wraz ze swoją dworską służbą, na dziedzińcu ulokowali się fornale, a las stanowił schronienie dla wieśniaków, tych których hrabia uważał za swoich najemników i przydwornych sąsiadów. Michałka szczególnie zaciekawiło to, czy na ucieczce przebywa również Mariola. Myśl ową jednak szybko porzucił, albowiem wołał rozkoszować się atrakcją obecnego bytowania, bądź co bądź, bardziej ciekawego niż hrabstwo.
Któregoś z kolei dnia trzej nierozłączni towarzysze: Gustek, Bolek i Michałek postanowili zaglądnąć do swojej starej wioski, dlatego też bez żadnej opowieści ruszyli w drogę, a wieczorem byli już
w zabudowaniach ojców Gustka, następnie udali się do domu Bolka.
Z ciekawości Michałek zaproponował swoim kolegom, aby zajrzeć również do jego rodzinnej chaty. A że tamtych nie trzeba było dwa razy namawiać, niebawem Michałek stanął w progu swego domu, myślami zaś powrócił do dni i lat, w których żył przy swojej matce, z tego powodu w kącikach oczu zabłysły mu dwie krople łez.
- Płaczesz? - zapytał Michałka Gustek.
Michałek w zamian odpowiedzi pokręcił głową, a po chwili rzekł:
- Chodźmy!
Wróciwszy do gospodarstwa rodziców Gustka, chłopcy wykonali legowisko na strychu domu, a że noc nie była jeszcze bardzo późna, udali się do staruszka Dziury na owoce. Podszedłszy do gospodarstwa, otworzyli furtkę i weszli do ogrodu.
- Dokąd to, smyki? — rozległ się ni stąd, ni z owad głos
gospodarza.
Zawstydzeni chłopcy wzdrygnęli się.

49