- Co to było?
-A gdzie konie? - dodał ojciec Gustka.
- Zbombardowane! - odpowiedział Gustek i zapłakał.
- Ki licho?! - rzekła przejętym głosem któraś z kobiet.
- To nie widzicie, że wojna. Mówili, mówili i wymówili
- rzekł Józef Drelich.
- O korytos? - wtrącił się do rozmowy Maciej Zięba..
-Jak byście wiedzieli - odpowiedział Drelich.
Michałek, słuchając przez chwilę polityki starszych, zawrócił na pięcie, odszedł od grupki ludzi i ze zbolałym sercem udał się w kierunku domu wujostwa. Wszedłszy do mieszkania zastał tu wujenkę i Weronkę płaczące silnym głosem. Widząc je zapłakane, przystanął na środku izby, spuścił głowę, zagryzł wargi i tylko czekał, żeby któraś z nich do niego się odezwała.
- Wuj poszedł na wojnę — rzekła po chwili przez łzy We-
ronka.
-Ja też ze smutną nowiną przychodzę, bo koń nie żyje, bo Niemcy go zbombardowali — rzekł Michałek.
-Jezus Maria! Cóż my teraz poczniemy bez konia i chłopa?
- jęknęła Zaściańska i rozpłakała się jeszcze bardziej.
Michałek, nie ruszając się z miejsca, stał bardzo smutny ze zwieszoną głową, a w myśli jego rodziła się ukryta dziecięca nienawiść.
Na kogo? - na razie sam nie wiedział.
Kiedy jednak nieco ochłonął, ujął do ręki łopatę i powlókł się do cielska swego ulubionego konia, i kopał mu dół, i rosił go łzami, łzami goryczy młodego, dziecinnego serca.
Od tej właśnie chwili życie chłopca stawało się jakieś dziwne, jakby bezsensowne i puste, chłonny zaś wrażeń Michałek coraz częściej przystawał przy drodze i gapił się na niekończące kolumny uciekinierów.
Uciekinierzy zaś wieźli ze sobą straszną wiadomość, że Niemcy traktują polską ludność okropnie, a Żydzi przeżywają prawdziwą
45