- Każdy obcokrajowej powtarza te słowa, ale my, którzy¬
śmy tu wyrośli, nie widzimy w naszej ojczyźnie nic nadzwyczaj¬
nego — rzekł Merisandis.
- Mówi pan tak przez swoją skromność — rzekł otwarcie
inżynier Magiera.
- Sprawiliśmy panu zawód z naszymi maszynami, trochę
w tym winy Aleny — zmienił nieco temat Merisandis.
- Proszę pana, nie ma na świecie ani jednego człowieka,
któryby nie popełnił błędu, a im kto więcej wykonuje pracy, tym
wykonuje większą ilość błędów - rzekł inżynier Magiera.
- Z takimi błędami, jakie posiadają nasze sprężarki, nie ze¬
chciałby ich pan przyjąć? — zapytał Merisandis.
- Mimo poważania pana, niestety — odpowiedział inżynier
Magiera.
- Szkoda, Alena będzie zasmucona — rzekł Merisandis.
- Obojętnie kim jest dla mnie Alena, lub będzie w przyszło¬
ści, ja w tym stanie sprężarek przyjąć nie mogę — rzekł inżynier
Magiera.
- Dziewczyna nie w pańskim guście... — rzekł przekornie
Merisandis.
- Przeciwnie, ja Alenę uwielbiam — odpowiedział inżynier
Magiera.
-W jej życiu już był jakiś Polak z okresu studiów, ale powiedziałem jej, że musi z tego zrezygnować, gdyż córka moja niedługo ma być zaręczona z synem Curusów. Rozumie pan, wspólny interes — rzekł Merisandis.
- Tak, rozumiem, ale czy pańska córka myśli tak samo jak
pan? - zapytał inżynier Magiera.
-Ja za nią myślę — odpowiedział Merisandis.
- Zatem, mogę stwierdzić, że postępuje pan wbrew zasa¬
dom humanitarnym albowiem zabija pan we własnej córce jej
osobowość — rzekł inżynier Magiera.
- Pragnę dla niej szczęścia — odpowiedział Merisandis.
439