kwiat dwóch puszcz
Rozdział 36 W Grecji

— Słyszysz, Alenko? — rzekł inżynier Magiera, schodząc
z kawiarni.
— Grają tango polskiego kompozytora, „Tango spóźnionej
miłości".
— Co więcej oznacza to tango? — zapytał inżynier Magiera.
Zamiast odpowiedzi Alenie zabłysły oczy od łez szczęścia
i tak oboje zakochani doszli do stolika stojącego w kącie sali, tuż pod dużym Aronem. Ledwie Alena i inżynier Magiera zdążyli usiąść, niezwłocznie zjawił się kelner oferując menu wszelkiego rodzaju potraw i napojów.
— Wybieraj Alenko, bowiem ty jesteś panią mej duszy i ciała
- rzekł bardzo poważne inżynier Magiera.
— Tak mówisz? — zapytała z udawanym niedowierzaniem
Alena.
— Tak mówię i tak jest — odpowiedział inżynier Magiera
i spojrzał Alenie głęboko w oczy z blaskiem wielkiego uwielbie¬
nia i szczerości.
Upojeni miłością, muzyką i dobrym greckim winem, Alena i Michałek cieszyli się szczęściem jak nektarem, którego czuje się smak, lecz w istocie rzeczy nie ma go i być może nigdy go nie będzie, bo ich gwiazda szczęścia, świecąc, rozdarta jest na dwie połowy, mimo że blask jednakie śle promiennie. Czas — potęga bez serca — zabrał im dwa lata i zbliżył dla uciechy ducha, by rozwiać znów jak płaty kwiatów w różne strony świata. Orkiestra zagrała marsza, ukłoniła się publiczności starym zwyczajem i znikła za kotarą.
— To już?! — rzekła rozgoryczona Alena.
— Co dobre, szybko się kończy — odpowiedział smętny Mi¬
chałek.
Po chwili oboje kochankowie wychodzili szerokimi schodami na piętro
i jakże inżynier Magiera musiał dusić w sobie swoje myśli, myśli szalone, realne ale niedozwolone, w końcu rzekł:
— Co mam z sobą począć, Alenko?

429