kwiat dwóch puszcz
Rozdział 6 Wojna

— Odlatują — pomyślał Michałek i z jakimś ukrytym żalem
odprowadzał wzrokiem mknące po niebie bociany, aż mu zupełnie zniknęły z pola widzenia.
Koń, skubiąc trawę, parskał i potrząsał grzywą, zaś mały kundel Bobek z utkwionym przy ziemi pyskiem szukał z wielkim zainteresowaniem czyjegoś śladu.
Tu i ówdzie ukryte w murawie świerszcze grały na swych wrodzonych skrzypkach kojące melodie.
W dali zaś, na leśnej drodze jechali galopem na koniach w pozycji stojącej trzej mali jeźdźcy i zbliżali się do Michałka. Przyjechawszy zeskoczyli prawie w jednej chwili na ziemię, spętali wierzchowce i podeszli do leżącego w sitowiu kolegi.
— Nie rozpaliłeś jeszcze ognia? — zapytał Gustek.
— Nie, czekam na was — odpowiedział Michałek.
— Po gałęzie! Bolek zostaje przy koniach! — wydał rozkaz
Gustek.
— Tak jest! — chórem wykrzyknęli pozostali chłopcy i rozbiegli się po lesie jak mrówki.
Po niedługim czasie, w ognisku piekły się już ziemniaki, a chłopcy rozpoczęli zabawę skakania przez płomień.
Niebezpieczna była to zabawa, lecz dawała dużo zadowolenia i oczywiście podnosiła rangę tego, który się najlepiej spisywał.
Nastał wreszcie zmierzch, na pogodnym, granatowym

42