kwiat dwóch puszcz
Rozdział 5 Przyjaźń

moczył się. Wówczas to ja wpadłam do wody i w roztargrueniu zgubiłam pantofelek. Chłopiec pantofelek znalazł i przyniósł go do dworu, dlatego był tu po raz pierwszy, a dziś przy- I szedł już po znajomości — rzekła guwernantka.
— Stwierdzam, że z ciebie, chłopcze, niezły hukaj, ale mimo
wszystko przeciętnym chłopcem nie jesteś, bardzo jestem cieka¬
wy co z ciebie wyrośnie — rzekł hrabia z lekką ironią w głosie
i uważniej spojrzał na Michałka.
— Panie hrabio, on sierota — wtrącił się nagle Walenty.
— I dlatego, Walenty, chcieliście go wysłać za mamą na tam¬
ten świat - rzekł rozweselony hrabia.
— Oj nie, nie! Nie dlatego, ale chciałem dobrze strzec waszej
ekscelencji ogrodu, puknąłem toż i dostało się nieborakowi.
Zresztą ekscelencjo — człek strzela, a Pan Bóg kule nosi, ja już
tam mu więcej krzywdy nie zrobię — rzekł wzruszony staruszek.
— Waszym obowiązkiem Walenty jest pilnować mojego dobra i właśnie za to wam płacę, a że dobrze się spisujecie, każę podnieść wam zapłatę - odpowiedział hrabia.
— A ty, mały urwisie, rządzisz się w moich dobrach, tak jak¬
byś miał być moim następcą, na co się chyba nie zanosi... Widać,
że masz dobre i szlachetne serce, ale to jeszcze nie wszystko.
Ponieważ zrobiłeś przysługę guwernantce i mojej córeczce, za¬
tem pozwalam ci od czasu do czasu przychodzić do ogrodu,
pod warunkiem jednak, że będziesz bardzo grzeczny — rzekł do
Michałka hrabia i spojrzał na Mariolę takim wzrokiem, jakby
swoją aprobatą dał jej to co było jej największym pragnieniem,
a następnie, postawszy trochę w drzwiach altanki, pożegnał sie¬
dzących i poszedł ze strzelbą na ramieniu w stronę pałacu.
— Muszę już iść — rzekł Michałek w chwilę po odejściu hra¬
biego.
— Mam nadzieję, że jeszcze nas odwiedzisz? — zapytała guwernantka.

38