- Wobec tego instruktor sam z siebie zrobił błazna — rzekł
inżynier Romański.
- Ja go tylko tak lekko, panie profesorze — rzekł Michałek.
- Właśnie, lekko, tylko nie wiem skąd pięć metrów Najadłę
odsądziło i jeszcze poszybowałby dalej, tylko wyhamował na
instruktorze — rzekł inżynier Romański.
- Panie profesorze, ja bardzo przepraszam, ja nie wiedzia¬
łem, że Marcin nosi czeraka, i... — bronił się Michałek.
- Ale chyba wiedziałeś o tym, że porachunki na terenie szkoły
załatwia tylko kierownictwo szkoły, a nie każdy uczeń we wła¬
snym zakresie.
- Uczeń Najadło, proszę wytłumaczyć swoje postępowanie
- zwrócił się z kolei inżynier Romański do Marcina.
- Ja, ja tylko chciałem zobaczyć jak Michałkowi udał się
stołek — rzekł Marcin.
- To dlaczego śmiałeś się z mojej pracy? - wtrącił się Mi¬
chałek.
- Ciebie, Magiera, o to nie pytam! — zawyrokował inżynier
Romański.
- Najadło, mów dalej — zwrócił się inżynier Romański do
Marcina.
- Ja, ja tylko chciałem oglądnąć stołek — rzekł ponownie
z płaczem Marcin.
- I to wszystko?! - zapytał podniesionym głosem inżynier
Romański.
- Tak, ja tylko chciałem oglądnąć stołek — rzekł prawie
z płaczem dawny intrygant Marcin.
- No cóż, urwisy, więcej z was nie wyduszę, jutro zadecydu¬
jemy, co z wami począć, jedno jest pewne: sprawa ta lekko wam
nie przejdzie — rzekł inżynier Romański i na tym przesłuchanie
się skończyło.
Istotnie, następnego dnia w gabinecie dyrektora szkoły odbyła się krótka narada, a na naradzie tej zdecydowano, że Michałek
339