kwiat dwóch puszcz
Rozdział 5 Przyjaźń

- Niech to diabli i baby — sarknął Michałek, a następnie ujął
pod pachę ciekawską guwernantkę, podprowadził do bryczki,
zapomniawszy zupełnie, że jest w stroju małego Adama.
- Baby... - sarknął Jan Witka, po czym ujął do ręki lejce,
cmoknął na konie, ruszył z kopyta i popędził w stronę pałacu.
- Hej, hej bucik! Bucik! - począł krzyczeć Michałek, ujrzaw¬
szy i podniósłszy z murawy piękny damski pantofelek.
Niestety, bryczka była już daleko i w szybkim tempie toczyła się ku hrabstwu. Niewiele myśląc, Michałek wziął znaleziony pantofel pod pachę, poszedł w stronę dworu, ale ponieważ brak mu było odwagi podejść do pałacu, zawrócił do domu.
Jednak następnego dnia, idąc do szkoły, przypomniał sobie
o znalezionym buciku, zabrał go sobą i podszedł pod pałac po
raz drugi. Przyszedłszy na dziedziniec, zastał tu tęgawą jejmość
1 rzekł:
- Proszę pani, chciałem oddać bucik.
- Komu? — zapytała kobieta.
- Tej pani co wczoraj jechała bryczką — rzekł Michałek.

- Żebym to ja wiedziała, jaka to pani jechała bryczką,
w pałacu pań jak gwiazd na niebie — rzekła z przekąsem jejmość.
- Tej, co była z małą hrabianką - rzekł Michałek.
- Guwernantce?! Jest tam w ogrodzie, idź to ją spotkasz
- rzekła kobieta.
W ogrodzie to w ogrodzie — pomyślał Michałek i poszedł we wskazanym kierunku. Idąc przez ogród, mimo woli rzucił dzikim orzechem w koronę rozłożystej jabłoni.
- Oo, niech pani patrzy! Orzech spadł z jabłoni — rzekła
podniecona mała hrabianka.
- Moja droga, w przyrodzie takich cudów nie ma, po prostu
ktoś do nas rzucił - rzekła guwernantka.
- Proszę pani, ale ja tu nikogo w pobliżu nie widzę — rzekła
mała hrabianka.

31