kwiat dwóch puszcz
Rozdział 24 Przyjacielskie więzy krwi

Drugiego dnia po zaręczynach Teresy i doktora Homeckiego Róża dostał nową porcję krwi i poddany został operacji, a panna Teresa opiekowała się nim, jak własnym dzieckiem. Z upływem dni ranny czuł się coraz lepiej, któregoś dnia do pokoju, w którym leżał Róża, wszedł leśniczy Cwikliński i rzekł:
— Dzień dobry, mała.
— Dzień dobry — odpowiedział Róża.
— Jak się czujesz? — zapytał leśniczy Cwikliński.
— Ciągle nie wiem, skąd się tu wziąłem? — odpowiedział Róża.
Inżynier Cwikliński słysząc słowo „wziąłem", postawił wiel¬
kie oczy i rzekł:
— Wziąłeś czy wzięłaś?
— Właściwie sam nie wiem, kim jestem... — rzekł Róża.
-Jak z tego wynika, nie ma sensu cię męczyć, lepiej jeszcze
odpocznij — rzekł inżynier Cwikliński.
— Przecież wcale nie jestem zmęczony i dobrze się czuję
— rzekł Róża.
— Zmęczony czy zmęczona? — ponowił pytanie inżynier Cwi¬
kliński.
— Przecież już panu mówiłem, że to wszystko jedno, a jeżeli
mam mówić zmęczona, niech będzie zmęczona — rzekł Róża.
— Tak będzie lepiej — zawyrokował inżynier Cwikliński.
— W chwili, gdy byłaś nieprzytomna, mówiłaś wiele z sen¬
sem i bez sensu, wśród tych wypowiedzi zaciekawiły mnie dwa
słowa... — rzekł leśniczy Cwikliński.
—Jakie? - zapytał Róża.
— „Biały las" — rzekł leśniczy Cwikliński.
Róża na chwilę zatopił się w myślach, spojrzał na leśniczego Cwiklińskiego i rzekł:
— Tak, to hasło, z którym miałem się zgłosić do jednego
z leśniczych. Byłem u dwóch czy trzech, już nie pamiętam, nie¬
stety, każdy śmiał się z tych słów i dogadywał, pozłościłem się
i przestałem szukać, a potem... — tu Róża przerwał zdanie.

309