kwiat dwch puszcz
Rozdział 1

Mieszkając zupełnie na uboczu, rodzina, w której chłopiec wyrastał, żyła życiem cichym i spokojnym, całym zaś ich mająt¬kiem była mała chata i niewielki kawałek pola, oraz praca Magierowej we dworze za jeden złoty dziennie. Weronka, siostra Michałka, służyła natomiast u gospodarzy w tej samej wiosce, a na noc wracała do domu.
Do obowiązków Michałka natomiast należało pasienie krów; swoich i kilku cudzych.
Dzisiejszego ranka, skoro świt Magierowa obudziła dzieci, na stole postawiła dwa kubki mleka, obok nich położyła dwa kawałki razowego chleba i rzekła:
— Weronka, spożyj z niem co przygotowałam i pójdziesz
uzbierać grzybów, bo cała wieś nosi, ja zaś nie ide dziś do dwora,
to pogonie krowy.
W to mi graj - pomyślał Michałek i, przetarłszy kułakiem oczy, usiadł do śniadania. Zjadł je czem prędzej z wielkim apety¬tem, wziął pod pachę woreczek i czekał na Weronkę, aż ona się posili, a gdy siostra była gotowa, wyszli oboje do lasu.
Idąc polną drożyną zbliżyli się do gajówki leśnika, a tuż za zabudowaniami skręcili w wąską ścieżynę. Michałek, pogwizdu¬jąc, spoglądał co chwilę na tarczę wschodzącego słońca i uśmie¬chał się, Weronka zaś nuciła piosenkę zaczynającą się od słów: „Ej, tam pod lasem..."
• Weronka... — rzekł w pewnej chwili Michałek.
• Co chcesz? — zapytała Weronka.
• Pójdziemy na Rudną Rzekę?
• Nie! — pójdziemy na Ług, Ostrowy i Jarugi — rzekła We¬ronka
• Ani mi się śni! — uparł się Michałek.
• Idziesz, czy nie, ciortku! — krzyknęła Weronka.
W Michałku zaś spotęgowała się jego męska ambicja, że on, chłopak, ma niby słuchać dziewczyny, i z przekory poszedł w kierunku Rudnej Rzeki.

3