kwiat dwóch puszcz
Rozdział 5 Przyjaźń

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Kilka dni przed Wigilią Michałek wybierał się z wujkiem do lasu po choinkę. Znalazłszy się w lesie, chłopiec biegał od choinki do choinki, lecz jakoś trudno było w tych zielonych pięknościach wybrać.
- Ze świerkami to jak z babami: co jedna to ładniejsza, a każda diabła warta - rzekł w pewnej chwili wuj.
Co mi tam? - pomyślał Michałek i podbiegł do dosyć okazałej choinki. Stwierdziwszy, że jest ładna, krzyknął:
-Jest!
Nazajutrz obaj z wujem ustawili ową choinkę w izbie, Weronka ubrała ją w ozdoby swojskiej roboty, niedługo też po tym nastały święta. Przyozdobiona choinka cieszyła oczy chłopca, natomiast serce jego było smutne i jakże wolałby odbyć święta we własnej chacie, w której co prawda nigdy nie było choinki, ale była wraz z nimi tak upragniona istota — matka.
W chwili, kiedy pierwsze gwiazdy pojawiły się na niebie i według zwyczaju nastąpił moment łamania się opłatkiem, Weronka i Michałek patrzyli na puste krzesło przy stole, w sercach zaś mieli nadzieję, że w miejscu tym być może pojawią się ich rodzice i pozostaną z nimi chociażby w tę uroczystość, przez chwilę.
Niestety puste miejsce jednak pozostało pustym, a w sercach dzieci wzmógł się smutek i żal, po czym padły sobie

27