kwiat dwóch puszcz
Rozdział 4 Szkolne lata

— Moja! — odpowiedział ukontentowany Gustek i poszedł
nieco przodem.
— Widzisz Gustek te dziuplę, tam wiewiórki mają dużo orze¬
chów, Tadek wybrał z niej chyba z kopę — rzekł Michałek.
Gustek z początku jakoś Michałkowi niedowierzał, ale w końcu postanowił sprawdzić. Wlazł na drzewo, wsadził rękę do otworu i o dziwo?!
W kilka sekund tuż przed nim zjawiła się żółta chmura os, a następnie, w mgnieniu oka nie tylko Gustek, lecz obaj chłopcy byli tak osaczeni przez rozjuszone owady, iż na chwilę zapomnieli
o świecie. Nie dając za wygraną, jak na komendę poderwali się
i co sił w nogach polecieli aby jak najdalej, wtem bach! — zderzyli
się, aż ich odsądziło i upadli na ziemię.
Osy, chociaż już w mniejszej ilości, cięły obu niemiłosiernie do tego stopnia, że kiedy Michałek i Gustek rozchodzili się na rozstaju dróg, wściekli jeden na drugiego do ostatnich granic, z trudem mogli jeden drugiego dojrzeć.
W następne dwa dni obaj wybieracze osiego miodu w szkole się nie zjawili, lecz moczyli się w serwatce i cierpieli wielce.

26