a poza tym, pragnęłabym wiedzieć, kto pana do mnie skierował? — rzekła stanowczo guwernantka.
— Właśnie od tego powinienem zacząć. Skierował mnie do
pani mały chłopiec lub dziewczynka, albowiem z powodzeniem
może być jednym lub drugim... — tłumaczył się Anglik.
— Mówi pan, mały chłopiec? — zapytała z zaciekawieniem
guwernantka.
— Tak, od kilku dni razem kolegujemy — rzekł Anglik.
— Ciekawa jestem, jak on wygląda? — zapytała ponownie gu¬
wernantka.
— Nic pocieszającego moja pani: wymizerowany, jeżeli jest
to chłopiec, to włosy ma jak dziewczynka, jeżeli to dziewczynka,
charakter ma jak mężczyzna. Gdy ujrzałem go pierwszy raz,
myślałem, że mam do czynienia z jakąś dzikuską, dopiero nieco
później przekonałem się, że mam do czynienia z chłopcem i to
bohaterskim chłopcem! - rzekł z namaszczeniem Anglik. Prze¬
jechałem prawie cały świat, ale dopiero tu przekonałem się czym
jest prawdziwy Polak, Polak z krwi i kości, ponieważ obaj mieli¬
śmy już przygodę i tylko dzięki jego odwadze nie jestem w nie¬
mieckich rękach.
— Domyślam się, biedne chłopię za swoją dobroć i bezpo¬
średniość bardzo drogo płaci, mam nadzieję, że... — westchnęła
guwernantka.
— Wspomniał też o tym, że pragnąłby się z panią zobaczyć,
ale jest ostrożny i wielce skryty — rzekł Anglik.
— Czy nie przyjmie mi pani za złe, jeżeli o coś poproszę?
— dodał Anglik.
— Proszę bardzo, jeżeli będzie to w mojej mocy... — wypo¬
wiedziała trochę niepewnie guwernantka.
— Pragnąłbym znaleźć schronienie w hrabstwie — chłopiec
zapewnił mnie, że pani będzie najlepszą pośredniczką. To wła¬
śnie my obaj ośmieliliśmy się napisać do pani list, za co bardzo,
bardzo przepraszam — rzekł z lekkim uśmiechem Anglik.
239