kwiat dwóch puszcz
Rozdział 17 Donosiciel

Przecież, gdyby żył, one na pewno by tam nie przyszły i nie modliły się tak gorąco za jego duszę — rzekł z przekonaniem w głosie Fryka.
- Kto to widział? — zapytał major Grinal.
- Sam tam byłem i stałem niezauważony za ich plecami
- rzekł stanowczo Fryka.
- Załóżmy, że weźmiemy ten fakt pod uwagę, niemniej spra¬
wa jako taka nadal w naszych aktach pozostaje otwarta. Skoro
jesteśmy przy tym temacie, proszę również powiedzieć nam, co
dzieje się z tym drugim osobnikiem, którego przechowuje gu¬
wernantka — zapytał zaciekawiony major Grinal.
- Znikł jak kamfora, panie Majorze — westchnął Fryka.
- No właśnie, taka głupia gęś, a przechytrzyła nas — rzekł
pouczajÄ…cym, a zarazem karcÄ…cym tonem, major Grinal.
-Rzeczywiście... —westchnął Fryka.
- Widzi pan! Chociażby z tego względu sprawy nie wolno
uważać za zakończoną i należy nadal działać, a jeśli się pan przy¬
służy, będzie nagroda — rzekł już zupełnie łagodnym tonem major
Grinal.
- Więc jestem wolny?! — zapytał Fryka.
-Tak, jest pan wolny i zarazem zobowiązany — rzekł major Grinal.
- To do widzenia - ukłonił się Fryka.
- Do widzenia — odpowiedział major.
- Hm?! Będzie nagroda — zamruczał sam do siebie Fryka
i, nasunąwszy mocniej zdeformowany kapelusz na swą łysą pałę,
udał się wprost do karczmy.
Zamówiwszy dwie setki, wypił je jednym duszkiem — raz jedną ręką, raz drugą — wyszedł na ulicę i udał się w stronę stacji. Idąc do pociągu, Fryka wstąpił po drodze do młyna, aby zabrać do naprawy pasy transmisyjne. Kiedy przyszedł i usiadł obok młyńskiej wagi, począł przyglądać się rolnikom, którzy, korzystając z nieobecności młynarza, zamiast zboża, poczęli ważyć

219