kwiat dwóch puszcz
Rozdział 3 Mariolka

Tatuś myśli, że to takie proste — pomyślała sobie Mariola w chwili, gdy powróciła do swojego pokoju i ponownie stanęła przy oknie.
- Skąd taki wielki smutek na twojej twarzy? — tym razem
guwernantka zapytała małej hrabianki.
- Myślę, czemu to na świecie jedne dzieci są biedne, a dru¬
gie bogate, - odpowiedziała Mariola.
- To sprawa zależna od różnych czynników, chociażbym ci
powiedziała i tak teraz tego nie zrozumiesz — rzekła guwernantka.
W tym czasie, kiedy guwernantka w jakiś przystępny sposób próbowała wytłumaczyć małej hrabiance powody różnicy zamożności, w sąsiednim pokoju pan domu — hrabia Ryszard Koronowski, w towarzystwie sąsiada hrabiego Sławomira Tarnogórskiego, fabrykanta terpentyny i kalafonii Wacława Wagera i swego brata pułkownika Jerzego Koronowskiego rozpoczął grę w brydża z zapisem międzynarodowym.
Siostra hrabiego — panna Irena — również przebywała w tym pokoju; przystawała ona przy którymś z braci i starała się włączyć w interpolacyjną grę dobranych partnerów. Znudzona jed¬nak kibicowaniem podeszła do biblioteki, wyjęła z niej książkę, podeszła do fotela, usiadła w nim i poczęła czytać. Nie wiadomo, czy fabrykantowi terpentyny i kalafonii zachodziły mgłą okulary, czy też wabiły go piękną, subtelną barwą róże stojące na stoliku, tuż przy fotelu panny Ireny, a może...?
Może panna Irena uchyliła za dużo toalety, gdyż fabrykant co chwilę spoglądał w tamtym kierunku i z tego powodu zupełnie niepotrzebnie przegrał dwa rozdania, oczywiście doprowadzając do zdenerwowania swojego partnera, hrabiego Tarnogórskiego.
- Kiedy, Ryszardzie, urządzasz polowanie, gdyż stęskniłem
się już w miejskich kątach, brałem wprawdzie udział ćwiczeniach
końskich ogonów i młodych rekrutów ale to nie daje takiego

21