kwiat dwóch puszcz
Rozdział 11 Dwaj przyjaciele

— Fajna z ciebie dziewczyna! — rzekł Michałek i wstał z ławki.
— Hrabianka! — odpowiedziała półżartem Mariola.
— Dziewczyna! — powtórzył stanowczo Michałek.
— Hrabianka! — rzekła z cieniem obrony swej godności Ma-
riolka.
— Dziewczyna! — twierdził niezmiennie Michałek.
— Niech ci będzie, dziewczyna, ale chodź — rzekła Mariolka.
— Właśnie! Jak chłop mówi tak, to trzeba słuchać, bo chłopy
są od rządzenia — rzekł Michałek.
— A baby? — zapytała Mariolka.

— Baby mają słuchać chłopów, bo mają mniejsze głowy
i mniej rozumu — dodał Michałek.
— Nie zgadzam się z tym! - zaprzeczyła Mariolka.
— Możesz się nie zgadzać, ale jak świat światem, baby chło¬
pów słuchają, a teraz chodź — rzekł stanowczo Michałek.
Po tych słowach oboje dzieci wzięły się za ręce i ruszyły pędem ku drzwiom pałacu.
— To jest mój pokój — rzekła mała hrabianka, wprowadzając
Michałka do swojej małej, ślicznie urządzonej komnaty.
Komnatka małej hrabianki jak na jedną małą osóbkę była dość obszerna. Przy jednej ścianie stał tapczanik, przy drugiej komoda, na środku stolik błyszczący jak lustro, obok stolika dwa fotele, podłogę nakrywał mieniący się kolorami tęczy dywan, takiego koloru kilimy wisiały na dwóch ścianach.
— Dobrze ci tu — rzekł w zachwycie Michałek.
— Pytasz, czy dobrze? — odpowiedziała dziwnym tonem Ma¬
riolka.
— Tak — potwierdził Michałek.
— Owszem, dobrze, ale bardzo smutno. Tobie nie smutno?
— zapytała Mariolka.
— Choćby mi było smutno, to i tak świata nie odmienię, musi
taki być jaki on jest — rzekł stanowczo Michałek.
— A mnie jest smutno — westchnęła mała hrabianka.

159