kwiat dwóch puszcz
Rozdział 1 Grzybiarz

— Za złe trzeba zawsze odpokutować, toć i tobie tak byś się
należało — rzekł starzec.
Tadek, bojąc się, ażeby staruszek nie zadał mu pokuty i nie rozkazał wejść do sadzawki, począł płakać.
— Myślałem, że tylko sama bestyja była, a tu ich trzech łopry-
chów — no i jak smyki smakują kradzione gruszki. Widocznie nie
bardzo wam smakują, kiedy żaden nic nie mówi. Bić już was nie
będę, bo i tak wam wystarczy, daruję wam, ale nie ważcie się
przychodzić do sadu po raz drugi, bo bardzo źle się skończą te
wasze wybryki.
Wiem, młode z was smyki, a życie jeszcze was nie nauczyło jak należy szanować bliźniego, sumienia tyż wasze jeszcze młode, tak jak sami jesteśta dziecinne i samozadowolenia na pewno wam nie zbywa...
Nie zważcie, że człowiek już stary i znikąd pomocy, jak wam nie wstyd, oj coraz to gorszy ten naród, coraz gorszy, ale wola boska wie o wszystkim.
A teraz wychodzić z wody i który najzwinniejszy, niech chyśnie na te grusze i urwie po parę gruszek — rzekł starzec dobrodusznie.
Gustek i Michał zawahali się — woleli po prostu moknąć w sadzawce jak śledzie. Tadek też był daleki od chęci, albowiem wiedział co się święci. Staruszek Dziura, widząc to, wziął Tadka za rękę, podprowadził pod wskazaną gruszę i rzekł:
— Ano wchodź chłopcze — tyś obserwał najwięcej, to do¬
rwijże jeszcze, poczęstuj kolegów i do domu.
— A jak mnie będziecie bili? — rzekł drżącym głosem Tadek.
-Jak ci każe, to wchodź — odpowiedział rozkazującym to¬
nem starzec.
Kiedy Tadek siedział na drzewie i szeleścił pomiędzy listowiem, staruszek, patrząc to na Tadka, to na dwóch wymoczków, z zadowoleniem podkręcał wąsy i mówił:

13