kwiat dwóch puszcz
Rozdział 1 Grzybiarz

gruszę rosnącą w samym środku ogrodu, tuż nad sadzawką. Nie wiadomo jak towarzysze z drugiej gruszy, ale Michałek i Gustek byli już pękaci. Nim jednak Michałek zdążył zwrócić się do Gustka, aby szykował się do zejścia z drzewa, w tejże chwili zaskrzypiały drzwi u chaty, a w mroku nocy przy świede wschodzącego księżyca pojawiła się postać staruszka Dziury idącego w stronę obory.
Starzec zbliżył się do psa, podał mu jadło, a gdy ten smacznie chłapał, staruszek nakazywał zwierzęciu, aby dobrze się spisywał i sumiennie pilnował obejścia.
Tuż po tych słowach zabrzęczał łańcuch, a ucieszony swobodą kundel, niedokończywszy jadła, wyskoczył z uwięzi jak z procy i pobiegł w stronę sadu.
— Masz kota! — rzekł cicho Tadek i rzucił trzymane zwierzę
przed pędzącego kundla, tak ładnie, że spadło na ziemię do¬
słownie tuż przed jego pyskiem.
Pies, dojrzawszy kota, zatrzymał się raptownie i począł szczekać. Kot zaś skulił się w kabłąk, najeżył sierść i parskał, naraz poderwał się i wskoczył z powrotem na wino, tuż obok Tadka. Pies pobiegł za nim, ale, niestety, kot był już wysoko. Staruszek Dziura, słysząc szczekanie burka, doczłapał do furtki, spoglądnął do góry, a że miał jeszcze dobre oczy, zauważył Tadka wtulonego w latoroślą wina i jął go okładać swoim stomporkiem, mówiąc:
• Ej, mości gościu, spodeś z nieba, czy cię tu jakie diabli
przynieśli, hę?
• Dziaduniu, dziaduleniu — już nigdy nie przyjdę na waszą
szkodę, nie bijcie, zlitujcie się — prosił Tadek tak miłosiernie, że
rozrzewniłby swą prośbą nawet kamień.
Niestety, staruszek nie zważał na przysięgę i krzyki wcale i bił w Tadziowe talarki równomiernie, mówiąc przy tym:
—Jom se myśloł, widzę ducha, a to ścierwo małe jucha, włazło na wino i cosik szuka!

11